Strona Główna

sobota, 26 października 2013

2.

-Gdzie lecisz pizdko?-spytała śmiejąca się Lesie 
-Aa, do domu wracam, bo ogólnie sama chciałam się przejść do domu w ten wyjątkowy dzień, ale starzy podjechali pod szkołę.
-No to przejebane wtedy. A kiedy idziemy na dwór?
-No dziś o 19 bo Harry idzie, ale jeszcze będzie trzeba zadzwonić do Zayn'a -spojrzała na przyjaciółkę ze śmieszną miną.
-Okey, dlaczego się tak spojrzałaś? -spytała krzywiąc się.
-No bo ten nie.. 
-No co?
-Zadzwonisz do Zayn'a i spytasz czy będzie szedł o 19? -spytała z oczkami słodkiego psiaka.
*Oczami Lesie*
'-Kurde, ja wiem, że ja mu się podobam, ale on nie jest w moim typie ii... nic z tego nie będzie...
Ehh..'
-No Okey... 
-Yeeeah -ucieszyła się Diana.
-Ale się tak nie ciesz bo się rozmyślę.

Szły, śmiały się, odpowiadały sobie różne zboczone rzeczy. Wtedy Diana znowu wyciągnęła papierosy wzięła sobie jednego i poczęstowała swoją najlepszą kumpelę, odpaliły sobie szły i dalej rozmawiały, gdy nagle Diana zobaczyła swoją mamę.


-Lesie! Chów tą szlugę, moja starsza idzie. -krzyknęła

-Ale przecież mówiłaś, że pojechali do jakiejś restauracji..
-Być może, że już wrócili chów. Albo biegnij szybko tam koło sklepu z biżuterią 
-Ok, ok.

Siedziały schowane za sklepem gdy nagle dzwoni telefon Diany.


-FUCK! Jestem zabita pewnie matka dzwoni.. -powiedziała przestraszona.


Wyciągnęła telefon i zobaczyła, że jakiś nieznany numer.

*Oczami Diana'y*
'-Kurwa jakiś nieznany numer to niech wypierdala, nie będę odbierała od jakiś pedofilów, albo może pedałów, może oni chcą mnie zabić...
CO KURWA.. jestem pojebana'
-Ok, gaś to albo spal do końca i idziemy do domu..
-Zaczekaj Diana jeszcze tylko trzy sety takie szybkie.
-Ale szybkie.

Lesie zgasiła papierosa, wyszły stamtąd i szły w kierunku domu. 
Były już koło domu Diana'y..
-Okey, to jak coś o 19 na polu i jak coś zadzwoń do Zayn'a. -uśmiechnęła się do Lesie.
-Okey, okey. Pa.

Diana weszła do domu, zakluczyła drzwi, ściągnęła buty i szła w kierunku swojego pokoju.. Margaret zaczęła krzyczeć do niej: MASZ OPR OD RODZICÓW!!
Na co Diana spojrzała się na nią i pokazała jej środkowy palec i weszła po schodach do góry, nie przejmując się tym, że starzy będą się na nią wydzierać. 
Pierwsze co po wejściu do pokoju włączyła laptopa i wyciągnęła telefon z torby, od razu wzięła ładowarkę do telefonu i podłączyła go do kontaktu.
Po chwili do niej do pokoju wbiegła młodsza siostra i zaczęła ją zaczepiać..
Diana już nie wytrzymywała, buzowało się w niej ze złości.

*Oczami Diana'y*
'-Niech ta mała suka spierdala z mojego pokoju i niech się ode mnie odczepi bo chyba zaraz ją roztrzaskam na małe kawałeczki tak, że się nie pozbiera do końca swojego pierdolonego życia. Mała, wstrętna małpa'

-Margaret wyjdź stąd.. -powiedziała z wkurzoną miną.
-Bo co, pobijesz mnie?
-Jak chcesz mogę to zrobić..
-Głupia jesteś..

Diana zaczęła się śmiać. A śmiejąc się zaczęła wkurzać swoją siostrę.

-O mój boże. -powiedziała Margaret.

Margaret jeszcze bardziej chciała ją podenerwować i udało to się jej.
A Diana już nie wytrzymała.

-Wypierdalaj stąd, Ty mała ździro..

Po chwili do pokoju wbiegli rodzice, zaczęli krzyczeć na Diana'e..

-Coś ty powiedziała do Margaret? -spytała wkurzona mama.
-Bo mnie denerwuje głupia małpa..
-Ty sobie lepiej uważaj ze słowami! -krzyknął ojciec.
-Dziś do końca dnia nie wychodzisz na dwór..
-No chyba was poryrało..

Rodzice spojrzeli się na nią krzywo i wyszli z pokoju razem z Margaret.

*-Hahhaha oni są chyba na mózg chorzy, jebnięci, pojebani w chuj chce już tą 19 żeby wyjść z tego domu.. No, ale jeszcze dwie godzinki do 19... hahah i co oni myślą, że ja nie wyjdę, jak tak myślą to mnie chyba dobrze nie znają.*

Diana przez te dwie godziny siedziała przed kompem. Nagle spojrzała na zegarek  '18:40'.
Powiedziała sama do siebie:
-Oo!Muszę się już zbierać.

Przebrała się, pomalowała sobie rzęsy i przejechała po ustach szminką truskawkową.
Wzięła swoją torbę spakowała do niej telefon, zgasiła światło i zakluczyła swój pokój, zaczęła powoli schodzić na dół.

-Gdzie idziesz? Przecież miałaś nie wychodzić na dwór do końca dnia. -powiedział tata.
-Nie mam zamiaru siedzieć w tym domu, więc idę. Narka.

Ubrała buty i szła w stronę umówionego miejsca...
Na polu czekali już na nią.
Podeszła do Harry'ego przywitała się z nim tak jak zawsze, do Zayn'a się przytuliła i do swojej kupmeli.

-No to co dziś robimy? -spytał Zayn.
-Idziemy po jakieś piwo... -odpowiedział Harry.
-Mhhhm, dobry pomysł. -zaśmiała się Diana.

Zayn szedł całą drogę wpatrując się w Lesie.

*Oczami Zayn'a*
'-Boże, ale ona jest śliczna.. te piękne błękitne oczy. No ale cóż ja jej się nie podobam tak już bywa, a może sobie odpuszczę. Nieee, może ją zdobędę, porozmawiam z nią i może ona coś do mnie mnie czuje ale wątpię. Hmm...'

___
Ten rozdział jest specjalnie dla Werośka<3
Proszę (((: xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz