-Gdzie lecisz pizdko?-spytała śmiejąca się Lesie
-Aa, do domu wracam, bo ogólnie sama chciałam się przejść do domu w ten wyjątkowy dzień, ale starzy podjechali pod szkołę.
-No to przejebane wtedy. A kiedy idziemy na dwór?
-No dziś o 19 bo Harry idzie, ale jeszcze będzie trzeba zadzwonić do Zayn'a -spojrzała na przyjaciółkę ze śmieszną miną.
-Okey, dlaczego się tak spojrzałaś? -spytała krzywiąc się.
-No bo ten nie..
-No co?
-Zadzwonisz do Zayn'a i spytasz czy będzie szedł o 19? -spytała z oczkami słodkiego psiaka.
*Oczami Lesie*
'-Kurde, ja wiem, że ja mu się podobam, ale on nie jest w moim typie ii... nic z tego nie będzie...
Ehh..'
-No Okey...
-Yeeeah -ucieszyła się Diana.
-Ale się tak nie ciesz bo się rozmyślę.
Szły, śmiały się, odpowiadały sobie różne zboczone rzeczy. Wtedy Diana znowu wyciągnęła papierosy wzięła sobie jednego i poczęstowała swoją najlepszą kumpelę, odpaliły sobie szły i dalej rozmawiały, gdy nagle Diana zobaczyła swoją mamę.
-Lesie! Chów tą szlugę, moja starsza idzie. -krzyknęła
-Ale przecież mówiłaś, że pojechali do jakiejś restauracji..
-Być może, że już wrócili chów. Albo biegnij szybko tam koło sklepu z biżuterią
-Ok, ok.
Siedziały schowane za sklepem gdy nagle dzwoni telefon Diany.
-FUCK! Jestem zabita pewnie matka dzwoni.. -powiedziała przestraszona.
Wyciągnęła telefon i zobaczyła, że jakiś nieznany numer.
*Oczami Diana'y*
'-Kurwa jakiś nieznany numer to niech wypierdala, nie będę odbierała od jakiś pedofilów, albo może pedałów, może oni chcą mnie zabić...
CO KURWA.. jestem pojebana'
-Ok, gaś to albo spal do końca i idziemy do domu..
-Zaczekaj Diana jeszcze tylko trzy sety takie szybkie.
-Ale szybkie.
Lesie zgasiła papierosa, wyszły stamtąd i szły w kierunku domu.
Były już koło domu Diana'y..
-Okey, to jak coś o 19 na polu i jak coś zadzwoń do Zayn'a. -uśmiechnęła się do Lesie.
-Okey, okey. Pa.
Diana weszła do domu, zakluczyła drzwi, ściągnęła buty i szła w kierunku swojego pokoju.. Margaret zaczęła krzyczeć do niej: MASZ OPR OD RODZICÓW!!
Na co Diana spojrzała się na nią i pokazała jej środkowy palec i weszła po schodach do góry, nie przejmując się tym, że starzy będą się na nią wydzierać.
Pierwsze co po wejściu do pokoju włączyła laptopa i wyciągnęła telefon z torby, od razu wzięła ładowarkę do telefonu i podłączyła go do kontaktu.
Po chwili do niej do pokoju wbiegła młodsza siostra i zaczęła ją zaczepiać..
Diana już nie wytrzymywała, buzowało się w niej ze złości.
*Oczami Diana'y*
'-Niech ta mała suka spierdala z mojego pokoju i niech się ode mnie odczepi bo chyba zaraz ją roztrzaskam na małe kawałeczki tak, że się nie pozbiera do końca swojego pierdolonego życia. Mała, wstrętna małpa'
-Margaret wyjdź stąd.. -powiedziała z wkurzoną miną.
-Bo co, pobijesz mnie?
-Jak chcesz mogę to zrobić..
-Głupia jesteś..
Diana zaczęła się śmiać. A śmiejąc się zaczęła wkurzać swoją siostrę.
-O mój boże. -powiedziała Margaret.
Margaret jeszcze bardziej chciała ją podenerwować i udało to się jej.
A Diana już nie wytrzymała.
-Wypierdalaj stąd, Ty mała ździro..
Po chwili do pokoju wbiegli rodzice, zaczęli krzyczeć na Diana'e..
-Coś ty powiedziała do Margaret? -spytała wkurzona mama.
-Bo mnie denerwuje głupia małpa..
-Ty sobie lepiej uważaj ze słowami! -krzyknął ojciec.
-Dziś do końca dnia nie wychodzisz na dwór..
-No chyba was poryrało..
Rodzice spojrzeli się na nią krzywo i wyszli z pokoju razem z Margaret.
*-Hahhaha oni są chyba na mózg chorzy, jebnięci, pojebani w chuj chce już tą 19 żeby wyjść z tego domu.. No, ale jeszcze dwie godzinki do 19... hahah i co oni myślą, że ja nie wyjdę, jak tak myślą to mnie chyba dobrze nie znają.*
Diana przez te dwie godziny siedziała przed kompem. Nagle spojrzała na zegarek '18:40'.
Powiedziała sama do siebie:
-Oo!Muszę się już zbierać.
Przebrała się, pomalowała sobie rzęsy i przejechała po ustach szminką truskawkową.
Wzięła swoją torbę spakowała do niej telefon, zgasiła światło i zakluczyła swój pokój, zaczęła powoli schodzić na dół.
-Gdzie idziesz? Przecież miałaś nie wychodzić na dwór do końca dnia. -powiedział tata.
-Nie mam zamiaru siedzieć w tym domu, więc idę. Narka.
Ubrała buty i szła w stronę umówionego miejsca...
Na polu czekali już na nią.
Podeszła do Harry'ego przywitała się z nim tak jak zawsze, do Zayn'a się przytuliła i do swojej kupmeli.
-No to co dziś robimy? -spytał Zayn.
-Idziemy po jakieś piwo... -odpowiedział Harry.
-Mhhhm, dobry pomysł. -zaśmiała się Diana.
Zayn szedł całą drogę wpatrując się w Lesie.
*Oczami Zayn'a*
'-Boże, ale ona jest śliczna.. te piękne błękitne oczy. No ale cóż ja jej się nie podobam tak już bywa, a może sobie odpuszczę. Nieee, może ją zdobędę, porozmawiam z nią i może ona coś do mnie mnie czuje ale wątpię. Hmm...'
___
Ten rozdział jest specjalnie dla Werośka<3
Proszę (((: xx
sobota, 26 października 2013
piątek, 25 października 2013
1.
* Ostatni dzwonek do wakacji *
*oczami Diana'y*
-W końcu wakacje, wolna chata, ja i Harry, ale też moja zjebana siostrzyczka, która wali słodkością na kilometry.
Nienawidzę jej, boże dlaczego nie mogę być jedynaczką... Ale cóż tak już bywa starzy chcieli jedno słodkie dziecko więcej, ale i tak się cieszę, że będę mogła spędzać więcej czasu z Harrym i resztą znajomych.. dobra co ja pierdole..
zaczęła biec i krzyczeć: W KOŃCU WAKACJE. NIE BĘDĘ MUSIAŁA RANO WSTAWAĆ, W KOŃCU WOLNE OD TEJ JEBANEJ BUDY.-
Wbiegła ze szkoły pełna radości, ale gdy zobaczyła, że rodzice czekają na nią przed szkołą przestała biec i nagle jej mina się skrzywiła.
-Co wy tu robicie? Przecież wam mówiłam, że chce w ten wyjątkowy dzień wrócić sama do domu..
TATA:-Diana, przyjechaliśmy po Ciebie bo chcemy spędzić z Tobą ten ostatni dzień bo przecież wiesz, że jutro wyjeżdżamy a Ty i Margaret zostajecie same..
-Ja pier... -już chciała przeklnąć, ale się powstrzymała.
T:-To co jedziemy gdzieś na obiad, na lody czy coś?
-Yhmm. -wsiadła do samochodu i rzuciła torbę obok siebie.
*Rodzice cały czas ględzili jak tam będzie super, co tam jest, czego tam nie ma itd...
Ale czy oni pomyśleli co ja w domu będę robić BUHAHA mam szatański planik, siostrzyczkę się na jakiś tani obozik wyśle, albo nie.. Będzie siedziała w domu i słuchała jak ja nawijam, że aż jej się odechce siedzieć w domu to wtedy pojedzie do ciotki lub babci.*
MAMA:-Diana, Margaret wysiadamy..
Margaret:-To już?
M:-Tak.
*Nie dość, że jutro już wyjeżdżają to na dodatek zabrali nas do jakiejś, zjebanej i taniej restauracji.. Oni chyba śnią, że tutaj będę coś jadła...*
M:-Oo! Przypomniało mi się coś, Diana..
-Co? -spytała patrząc na matkę krzywo.
M:-Dwa razy w tygodniu na godzinkę będzie Ciotka przyjeżdżała was sprawdzać.. W sumie to Tylko Ciebie. -mruknęła cicho.
*No to zajebiście jeszcze jej tu do szczęścia potrzeba.. Ich chyba pokurwiło*
-No to super wtedy..
M:-No co, a pamiętasz rok temu?! Mimo to, że był dziadek w domu to ty zrobiłaś jakąś imprezkę..
-Wal się. -odpowiedziała cicho.
T:-Nie odzywaj się tak do matki! -krzyknął.
Diana otworzyła samochód, wyciągnęła plecak, trzasnęła drzwiami od auta i krzyknęła:
NARCZI PÓJDĘ SE Z BUTA I PO DRODZE ZAKUPIĘ ZAPIEKANKĘ.
*Miałam już dość gadania matki, dlaczego ona tak zawsze musi mnie wkurwiać..
Oo! Super przypomniało mi się, że mam w torbie fajki... Mhmmm*
Nagle zaczął dzwonić telefon.
'-Halo?
-Hej Skarbie, tu Hazza.
-O! Hej Miś, gdzie jesteś?
-Właśnie jadę na miasto..
-A spotkamy się dziś tak o 19?
-No jasne perełko! Okey muszę kończyć. Pa kocham Cię.
-Pa, ja Ciebie też' Rozłączyła się i schowała telefon do torby po czym od razu wyciągnęła Marlboro Czerwone i swoją ulubioną zapalniczkę w trupie czaszki. Odpaliła papierosa i delektowała się nim, po chwili zauważyła Lesie wychodzącą ze sklepu. Zaczęła krzyczeć do swojej najlepszej kumpeli:
RUDA PICZKOOO! -zaśmiała się.
Lesie od razu się odwróciła bo wiedziała, że to Diana i zaczęła się śmiać razem z nią.
Diana spojrzała czy nie jedzie żaden samochód i szybko przebiegła przez ulicę...
___
Hej, no to pierwszy rozdział już jest, mam nadzieję, że się spodoba (:
+DODAM NOWY ROZDZIAŁ DOPIERO JAK BĘDĄ 3 KOMENTARZE. xx
*oczami Diana'y*
-W końcu wakacje, wolna chata, ja i Harry, ale też moja zjebana siostrzyczka, która wali słodkością na kilometry.
Nienawidzę jej, boże dlaczego nie mogę być jedynaczką... Ale cóż tak już bywa starzy chcieli jedno słodkie dziecko więcej, ale i tak się cieszę, że będę mogła spędzać więcej czasu z Harrym i resztą znajomych.. dobra co ja pierdole..
zaczęła biec i krzyczeć: W KOŃCU WAKACJE. NIE BĘDĘ MUSIAŁA RANO WSTAWAĆ, W KOŃCU WOLNE OD TEJ JEBANEJ BUDY.-
Wbiegła ze szkoły pełna radości, ale gdy zobaczyła, że rodzice czekają na nią przed szkołą przestała biec i nagle jej mina się skrzywiła.
-Co wy tu robicie? Przecież wam mówiłam, że chce w ten wyjątkowy dzień wrócić sama do domu..
TATA:-Diana, przyjechaliśmy po Ciebie bo chcemy spędzić z Tobą ten ostatni dzień bo przecież wiesz, że jutro wyjeżdżamy a Ty i Margaret zostajecie same..
-Ja pier... -już chciała przeklnąć, ale się powstrzymała.
T:-To co jedziemy gdzieś na obiad, na lody czy coś?
-Yhmm. -wsiadła do samochodu i rzuciła torbę obok siebie.
*Rodzice cały czas ględzili jak tam będzie super, co tam jest, czego tam nie ma itd...
Ale czy oni pomyśleli co ja w domu będę robić BUHAHA mam szatański planik, siostrzyczkę się na jakiś tani obozik wyśle, albo nie.. Będzie siedziała w domu i słuchała jak ja nawijam, że aż jej się odechce siedzieć w domu to wtedy pojedzie do ciotki lub babci.*
MAMA:-Diana, Margaret wysiadamy..
Margaret:-To już?
M:-Tak.
*Nie dość, że jutro już wyjeżdżają to na dodatek zabrali nas do jakiejś, zjebanej i taniej restauracji.. Oni chyba śnią, że tutaj będę coś jadła...*
M:-Oo! Przypomniało mi się coś, Diana..
-Co? -spytała patrząc na matkę krzywo.
M:-Dwa razy w tygodniu na godzinkę będzie Ciotka przyjeżdżała was sprawdzać.. W sumie to Tylko Ciebie. -mruknęła cicho.
*No to zajebiście jeszcze jej tu do szczęścia potrzeba.. Ich chyba pokurwiło*
-No to super wtedy..
M:-No co, a pamiętasz rok temu?! Mimo to, że był dziadek w domu to ty zrobiłaś jakąś imprezkę..
-Wal się. -odpowiedziała cicho.
T:-Nie odzywaj się tak do matki! -krzyknął.
Diana otworzyła samochód, wyciągnęła plecak, trzasnęła drzwiami od auta i krzyknęła:
NARCZI PÓJDĘ SE Z BUTA I PO DRODZE ZAKUPIĘ ZAPIEKANKĘ.
*Miałam już dość gadania matki, dlaczego ona tak zawsze musi mnie wkurwiać..
Oo! Super przypomniało mi się, że mam w torbie fajki... Mhmmm*
Nagle zaczął dzwonić telefon.
'-Halo?
-Hej Skarbie, tu Hazza.
-O! Hej Miś, gdzie jesteś?
-Właśnie jadę na miasto..
-A spotkamy się dziś tak o 19?
-No jasne perełko! Okey muszę kończyć. Pa kocham Cię.
-Pa, ja Ciebie też' Rozłączyła się i schowała telefon do torby po czym od razu wyciągnęła Marlboro Czerwone i swoją ulubioną zapalniczkę w trupie czaszki. Odpaliła papierosa i delektowała się nim, po chwili zauważyła Lesie wychodzącą ze sklepu. Zaczęła krzyczeć do swojej najlepszej kumpeli:
RUDA PICZKOOO! -zaśmiała się.
Lesie od razu się odwróciła bo wiedziała, że to Diana i zaczęła się śmiać razem z nią.
Diana spojrzała czy nie jedzie żaden samochód i szybko przebiegła przez ulicę...
___
Hej, no to pierwszy rozdział już jest, mam nadzieję, że się spodoba (:
+DODAM NOWY ROZDZIAŁ DOPIERO JAK BĘDĄ 3 KOMENTARZE. xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)